Flis: Podobno kto źle zaczyna ten dobrze kończy

#gksnigdyniezginie
#gksnigdyniezginie

Dwa mecze, dwie przegrane – taki początek rundy wiosennej zafundowali swoim kibicom piłkarze GKS-u Bełchatów. Po utracie trzech punktów na własnym stadionie Brunatni mieli udowodnić swoje aspiracje do grupy mistrzowskiej podczas pojedynku z Piastem Gliwice. Mimo dość szczęśliwego dla GieKSy początku spotkania, to zawodnicy Angela Pereza Garcii odnieśli zwycięstwo, pokonując rywala 3:1.

Warto też dodać, że oprócz niewywalczenia na boisku zdobyczy punktowej w tej fazie rozgrywek GKS stracił też dwóch piłkarzy już w pierwszym rozegranym meczu – Adriana Bastę i Bartosza Ślusarskiego, którzy dopiero w tym tygodniu powrócili do normalnych treningów. O swoistym pechu może natomiast mówić przymierzany do pierwszego składu Marcin Flis. Tuż przed potyczką z Podbeskidziem stwierdzono u niego infekcję, a podjęta kuracja antybiotykowa wyeliminowała go z jakiejkolwiek aktywności fizycznej na kilka dobrych dni.

W udzielonym nam wywiadzie obrońca Brunatnych podsumował pojedynek z Piastem Gliwice, a także opowiedział o swojej chorobie i najbliższym spotkaniu z Wisłą Kraków.

Adam Widerski: Mecz z Piastem Gliwice miał pokazać, że przegrana z Podbeskidziem była tylko wypadkiem przy pracy, a tymczasem ponownie GKS stracił punkty. Co może Pan powiedzieć o poniedziałkowym spotkaniu?

Marcin Flis: Oczywiście każdy w drużynie zdawał sobie sprawę z tego, że trzeba zmazać plamę po meczu z Podbeskidziem. Mecz z Piastem zaczął się dla nas bardzo dobrze, bo strzeliliśmy dość szybko bramkę i kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Graliśmy dobry mecz, aż do momentu czerwonej kartki Błażeja Telichowskiego. Musieliśmy zagrać bardziej defensywnie, dlatego trener zdjął jednego ofensywnego zawodnika i zastąpić go defensywnym. Niestety na początku drugiej połowy straciliśmy bramkę, co napędziło Piasta. Mieliśmy jeszcze swoje sytuacje, wychodziliśmy z groźnymi kontrami ale gra przestała nam się kleić. Gospodarze wykorzystali nasze błędy – strzelili nam dwie bramki i było po meczu. Szkoda tego spotkania, bo wierzyłem, że chłopaki wrócą do Bełchatowa z 3 punktami i nabierzemy pewności na następne mecze.

Przy zdobytej bramce mieliście trochę szczęścia, bo gdyby sędzia podniósł chorągiewkę…

Mieliśmy dużo szczęścia przy zdobytej bramce, ale taka jest piłka – każdy popełnia błędy. Sędziowie też mają prawo do pomyłek i taka pomyłka zdarzyła sie w tym meczu. Nam pozostało się tylko cieszyć, że gol został uznany. Szkoda tylko że nie udało się dowieźć wyniku do końca meczu.

Gdyby nie czerwona karta dla Błażeja Telichowskiego to gliwiczanie nie mieliby nic do powiedzenia i GieKSa odniosłaby zdecydowane zwycięstwo?

Nie chce oceniać „co by było gdyby” jednak wierzę w nasz zespół. Można teraz gdybać, ale jedno jest pewne przegrywamy mecz i najważniejsze jest to, żeby w najbliższym spotkaniu zacząć punktować i wrócić na właściwe tory.

Drugi mecz w rundzie wiosennej i druga przegrana. Fatalny start jak na drużynę, która aspiruje do pierwszej ósemki T-Mobile Ekstraklasy.

Przed sezonem zakładaliśmy sobie cel, którym jest pierwsza ósemka. Runda wiosenna zaczęła się dla nas bardzo źle, bo nie udało sie wygrać tych spotkań. Wierzę jednak w to, że w końcu odzyskamy formę z początku sezonu i będziemy regularnie punktować, dzięki czemu wskoczymy do pierwszej ósemki. Podobno kto źle zaczyna ten dobrze kończy. Jestem wiec przekonany, że osiągniemy nasz cel.

Czego zabrakło w ostatnich meczach do zwycięstwa- koncentracji, skuteczności?

Strzelić o jedna bramkę więcej od przeciwnika… Każdy z chłopaków wychodząc na mecz jest mega skoncentrowany i chce za wszelką cenę wygrać. Nikt nie dopuszcza myśli o porażce. Musimy zacząć lepiej grać w defensywie, bo podstawę zdobywania punktów jest to, aby nie tracić bramek. Gdy nie tracimy goli zespół nabiera pewności siebie, co przekłada się na ofensywę. Stwarzamy wtedy więcej sytuacji pod bramką przeciwnika, a z naszym potencjałem na pewno zdobędziemy sporo bramek, czego najlepszym przykładem jest postawa Arka Piecha w ostatnich pojedynkach.

A jak Pan się czuje po przebytej infekcji? Zobaczymy Pana w pierwszej jedenastce podczas potyczki z Wisłą Kraków?

Dla mnie ta infekcja to wielki pech. Przez cały okres przygotowawczy czułem, że jestem w dobrej formie i dawałem pozytywne sygnały trenerowi do tego, że jestem w stanie powalczyć o pierwszy skład. Miałem grać od pierwszych minut z Podbeskidziem, ale niestety wdała mi się infekcja na mięśniu czworogłowym. Infekcja była tak mocna, że nie byłem w stanie trenować i to wykluczyło mnie z gry na dzień przed meczem. Musiałem zażyć antybiotyki, więc czekała mnie przerwa. Dzisiaj już czuje się bardzo dobrze. Nie wiem jednak czy zagram z Wisłą-to pytanie należy zadać trenerowi.

Na co musicie zwrócić szczególną uwagę grając z takim rywalem jak Wisła?

Przede wszystkim musimy się skupić na swojej grze – zagrać bardzo dobrze w defensywie i wykorzystać swoje sytuacje pod bramką Wisły. Oczywiście rywale mają bardzo dobry zespół, ale najważniejsza jest nasza gra. Jeżeli zagramy na swoim dobrym poziomie, to o wynik będę spokojny. Wierzę w to, że pojedynek z Wisłą będzie naszym przełamaniem, w którym zdobędziemy 3 punkty oraz złapiemy długą serie zwycięstw.

Pana typ na sobotni mecz w Bełchatowie?

Czuję 1:0 dla GKS-u