Lekcja futbolu od lidera. Oceny za derbowe starcie z ŁKS-em

#gksnigdyniezginie
#gksnigdyniezginie

Środowy wieczór nie przyniósł pozytywnych emocji dla fanów GKS-u Bełchatów. Należy zadać sobie pytanie? Czy spodziewaliśmy się czegoś innego? Bo ja nie. Przed meczem myślałem – „Remis? Biorę w ciemno”. Pobożne życzenia nie spełniły się, choć zaczęło się całkiem przyjemnie – kuriozalna bramka Makucha i 1:0 dla gospodarzy! ŁKS szybko zweryfikował rzeczywistość i – w asyście Pawła Lenarcika oraz Arka Najemskiego – wbił Nam trzy gole. Marzenia prysły… Porażkę z ŁKS-em można uznać za wkalkulowaną w rzeczywistość. Bo przecież każdy się jej spodziewał. W jakim stylu „GieKaeSiacy” przegrali ten mecz? Szczegóły poniżej – zapraszam do zapoznania się z notami.

Oceny przyznawane są w skali od 1 (najgorszy) do 10 (najlepszy):

Paweł Lenarcik 3 – tykająca bomba stała w środę w bramce GKS (zresztą.. jak zwykle). Początek meczu? Fatalny. Końcówka? Bardzo dobra, kiedy wybronił kilka świetnych okazji dla ŁKS – gdyby nie te interwencje mogło być spokojnie nawet 1:5 dla gości.. Ale.. gdyby w pierwszej części gry nie bał się wyjść szybciej, pazerniej do futbolówki, to prawdopodobnie GKS straciłby 0 (słownie: zero) goli.. Taki już urok naszego Pawła.

Marcin Sierczyński 5 – przeciętny występ. Druga część gry na pewno lepsza, co mogło wynikać z lenistwa piłkarzy Wojciecha Stawowego, jednak i w pierwszej połowie spora część akcji była blokowana ze strony Marcina.

Seweryn Michalski 5 – przy szybko grającym po ziemi rywalu, miał problemy. Kiedy Brunatni grają z rywalem mniej zaawansowanym technicznie, Seweryn wypada znacznie lepiej. W środowy wieczór popełnił kilka błędów – ten największy zakończył się golem na 1:1, kiedy to nasz stoper nie przypilnował Sekulskiego.

Arkadiusz Najemski 3 – najsłabszy zawodnik meczu, w mojej opinii. Jego niefrasobliwe zachowanie spowodowało utratę dwóch goli. Przy obu bramkach źle wybijał futbolówkę. W sytuacji na 1:3 oprócz nabicia rywala, zanotował „asystę” podając głową do Pirulo.

Mateusz Szymorek 5 – słabszy występ Mateusza w stosunku do kilku poprzednich gier. W dość wczesnej fazie meczu „złapał” żółtą kartkę. Duża liczba akcji przebiegała jego flanką, po których kilkukrotnie zagotowało się pod bramką GKS-u.

Michał Pawlik 5 – typ zawodnika od kasowania akcji rywala, co wiąże się z tym, że rozegrał spotkanie z najsilniejszym ligowym przeciwnikiem, jak do tej pory. Występ bez wielkich uchybień w grze, lecz na przestrzeni całego meczu widać było, że to drużyna trenera Stawowego zdominowała środek pola, za co odpowiadał między innymi Michał.

Waldemar Gancarczyk 4 – po pierwsze (i prawie najważniejsze) przestrzelił karnego. Po drugie – źle wybijał stałe fragmenty gry. Po trzecie – po jego złym przyjęciu piłki, ŁKS rozpoczął jedną z akcji bramkowych. Wyżej wymienione mankamenty w grze Gancarczyka mówią same za siebie – słaby występ.

Łukasz Wroński 4 – w środowych derbach wyglądał na zmęczonego – nie miał w sobie takiej dynamiki, jak w poprzednich spotkaniach, co nie owocowało sytuacjami bramkowymi dla „Brunatnych”. Na mały plusik zapiszmy wywalczony rzut wolny przed polem karnym gości. Poza tym? Nic specjalnego.

Bartłomiej Eizenchart 4 – kolejny słaby mecz, co zaowocowało zmianą w przerwie. W pierwszych kilku minutach pokazał się parokrotnie w akcjach ofensywnych, lecz później zgasł. Minusem w grze Bartka – źle bite stałe fragmenty gry.

Damian Hilbrycht 5 – miał pośredni udział przy golu na 1:0. Po jego odbiorze piłki w środkowej strefie boiska gospodarze zdobyli prowadzenie. W dalszej fazie swojego występu nie pokazał nic godnego uwagi. Został zmieniony w przerwie.

Patryk Makuch 7 – po raz kolejny najlepszy gracz w szeregach drużyny Marcina Węglewskiego. W pierwszej połowie na-strzelona bramka. Po przerwie zmienił pozycję i hasał prawym skrzydłem, gdzie pokazał kilka dobrych dośrodkowań oraz oddał kilka (nawet celnych) strzałów. Stanowił największe zagrożenie dla bramki strzeżonej przez Arka Malarza.

Z ławki rezerwowych weszli:

Szymon Łapinski 6 – wszedł na murawę po przerwie i zaprezentował się z całkiem dobrej strony. Kilkukrotnie zakręcił defensorami drużyny gości, w szczególności w końcowej fazie meczu. Precyzja jego dośrodkowań również była na dobrym poziomie, ponieważ piłkarze GKS-u dochodzili do pozycji strzeleckich.

Patryk Winsztal 4 – podobnie, jak Łapiński – zameldował się na placu boju od początku drugiej połowy, lecz szału nie było. Raczej dyskretny występ bez konkretnego zapisania się w protokole meczowym.

Dawid Flaszka oraz Przemysław Zdybowicz grali zbyt krótko, by oceniać.