Mariusz Gawlica. Kapitan przez duże 'K’

#gksnigdyniezginie
#gksnigdyniezginie

Święto Zmarłych skłania do refleksji i jest okazją do wspomnień. W trudnym dla naszego klubu momencie chcieliśmy przypomnieć kapitana GKS, którego już wśród nas nie ma, a który poprowadził Bełchatów do ekstraklasy.

Opaskę kapitana w sezonie 1994/95, w którym GKS wywalczył historyczny awans do najwyższej klasy rozgrywkowej, nosił Mariusz Gawlica. W pamiętnym dla Bełchatowa roku spędził na boisku 2683 minuty. Na 34 spotkania ligowe, zagrał w 30, w tym 29 razy zaliczył pełne 90 minut. Zdobył dwie bramki, co na obrońcę jest wynikiem całkiem niezłym. Pod jego wodzą klub z niewielkiej miejscowości wypłynął na szerokie wody.

Gawlica urodził się 28 maja 1965 roku. Był wychowankiem Concordii Piotrków Trybunalski, ale w 1988 roku trafił do Bełchatowa, gdzie grał aż przez 7 lat. Z drużyną GKS przeżywał spadek do III ligi (1989), ale szybko cieszył się z powrotu na zaplecze ekstraklasy (1991). W sezonie, o którym wspominamy wyżej, jako kapitan poprowadził zespół ze Sportowej do mistrzostwa grupy wschodniej II ligi i tym samym otworzył dla Bełchatowa bramy elity.

Bez względu na okoliczności, na boisku dawał z siebie wszystko i m.in. za to był wśród kibiców bardzo szanowany. Czas pokazał, że ekstraklasa to dla niego jednak za wysokie progi. Po awansie zagrał tylko jeden ligowy mecz, a rundę wiosenną sezonu 1995/96 rozegrał już w RKS Radomsko. To była jego ostatnia runda w życiu…

Mariusz Gawlica zmarł tragicznie w wypadku samochodowym 2 czerwca 1996 roku. Nigdy nie zbliżył się do pułapu, który w karierze sportowej osiągnął kapitan GKS wyprowadzający drużynę na ostatni mecz z Polonią. Nie osiągnął w futbolu nawet skrawka tego, co Kamil Kosowski. To jednak właśnie Mariusza Gawlicę będziemy pamiętać i chcemy pamiętać. To był Kapitan przez duże ‘K’.