Efekt nowej miotły (prawie) zadziałał. Noty po Wiśle Puławy

#gksnigdyniezginie
#gksnigdyniezginie

Pierwsze spotkanie rundy rewanżowej w wykonaniu GKS-u Bełchatów mogło się podobać. Zespół dowodzony przez nowego szkoleniowca, Kamila Sochę, z pewnością zaskoczył przyjezdnych, lecz mimo prowadzenia do ostatnich fragmentów spotkania, wygrać z Wisłą nie zdołał. „Brunatni” stracili gola w przedłużonym (o sześć minut!) czasie gry. Zabrakło odrobiny szczęścia, dlatego mecz zakończył się remisem (1:1), za który należy nagrodzić piłkarzy odpowiednimi ocenami.

Oceny przyznawane są w skali 1 (najgorsza) do 10 (najlepsza):

Leonid Otczenaszenko5 – wrócił do bramki po pięciu meczach spędzonych na ławce rezerwowych. W jego grze widać było niepewność, która objawiała się m.in. dość asekuracyjnymi wyjściami do piłek lecących w pole karne. Najczęściej je przejmował, bądź oddalał zagrożenie wybiciami. Pracy miał niewiele, bowiem zaledwie trzy strzały gości leciały w światło bramki. Zachowywał jednak czujność przez pełne dziewięćdziesiąt minut. W doliczonym czasie gry wybronił strzał Krystiana Putona, lecz chwilę później skapitulował po uderzeniu Carlosa Daniela. Ustawiony przy bliższym słupku odkrył większą przestrzeń bramki, co portugalski pomocnik Wisły skrzętnie wykorzystał.

Mateusz Gancarczyk5 – gdyby nie akcja z 96. minuty, jego nota byłaby wyższa. Niestety to właśnie po jego stronie boiska puławianie przedarli się przez zasieki obronne i doprowadzili do wyrównania. Na usprawiedliwienie „Gancara” może działać fakt, iż w jego strefie znalazło się aż dwóch rywali. Wcześniej dobrze wypełniał swoje defensywne zadania. Wspierał Marcina Ryszkę w krótkich rozegraniach rzutów rożnych, a momentami sam próbował ruszyć z ofensywną akcją oskrzydlającą.

Kajetan Kunka6 – młody stoper imponuje pewnością siebie i skutecznością interwencji. Raz po raz oddalał zagrożenie spod naszej bramki, dzięki czemu Otczenaszenko nie miał zbyt wiele pracy. Jedyny błąd popełnił w pechowej, ostatniej, akcji spotkania. Przegrał pojedynek główkowy z przeciwnikiem, a piłka dotarła do Carlosa Daniela, który doprowadził do remisu.

Martin Klabnik6 – zdecydowany lider – nie tylko obrony, ale i całego zespołu. Podpowiadał kolegom, dyrygował strefą obronną i ganił, gdy zaszła taka potrzeba. W 11. minucie zabrał się z piłką z własnej połowy i ekspediował ją aż pod pole karne Wisły, gdzie podał do Szymona Sołtysińskiego. Parł dalej do przodu, lecz nie otrzymał piłki, bowiem napastnik GKS-u sam postanowił wymierzyć sprawiedliwość. Niestety przestrzelił. Próbował jeszcze kilka razy powtórzyć rajd, lecz bez większego rezultatu. W obronie pewny, ambitny i skuteczny, co niestety nie przełożyło się na zerowe konto strat.

Mateusz Szymorek6 – podobnie jak cały zespół, grał odważnie i nie bał się pojedynków jeden na jeden. Ruszał z piłką lewą flanką, dzięki czemu „Brunatni” mieli więcej rozwiązań pod bramką Wisły. Poprawny w obronie, lecz okazji do zaprezentowania umiejętności wiele nie miał. Ukarany żółtą kartką.

Michał Graczyk7 – MVP sobotniego spotkania. Świetny występ okrasił golem w 67. minucie, kiedy najwyżej wyskoczył do dośrodkowania Marcina Ryszki. Od samego początku aktywny w wysokim pressingu oraz przechwytach, które uniemożliwiały puławianom przedarcie się bliżej bramki GKS-u. Również w ataku był nie do zatrzymania: potrafił minąć dwóch, trzech rywali i zagrać piłkę do lepiej ustawionego kolegi. Na listę strzelców mógł wpisać się już w 38. minucie, lecz piłka po koźle przeleciała obok bramki. Brak Waldemara Gancarczyka (a może zmiana taktyki) rozwinęły skrzydła 22-latka. Brawa!

Marcin Ryszka7 – powrócił do pierwszej jedenastki po urazie i wespół z Graczykiem zagrał istotne dla budowania własnej pewności zawody. Był egzekutorem stałych fragmentów gry i gdyby koledzy lepiej nastawili celowniki, miałby więcej niż jedną asystę. Warto jednak odnotować, że czujnie zbierał wybijane z pola karnego piłki, by ponowić centrę w „szesnastkę” rywali. W 36. minucie sam mógł otworzyć „worek z bramkami”, lecz nie wykorzystał błędu bramkarza i przestrzelił, próbując lobować Piotra Owczarzaka.

Jakub Miarka6 – debiutant w wyjściowej jedenastce GKS-u przez cały mecz spisywał się bardzo dobrze. Nie bał się pojedynków jeden na jeden, dużo widział i absolutnie nie dawał po sobie poznać, że na drugoligowych boiskach spędził dotychczas zaledwie… 13 minut. Parokrotnie z piłką przy nodze był w stanie zaskoczyć i wyminąć rywala. Szybkimi podaniami szukał partnerów, co niejednokrotnie kreowało sytuacje GKS-u. Zdecydowanie udowodnił, że warto na niego stawiać w kolejnych spotkaniach. Zmieniony w 81. minucie przez Mateusza Kempskiego, ukarany wcześniej żółtą kartką.

Dawid Flaszka6 – nieco cichy, lecz ważny i pozytywny występ „Flachy”. W 8. minucie po krótko rozegranym rzucie rożnym oddał strzał na bramkę, lecz Owczarzak na raty wyłapał to uderzenie. W 32. minucie skierował piłkę głową w kierunku bramki, ale i tym razem górą był golkiper gości. Tuż przed przerwą sprytnym prostopadłym podaniem „uruchomił” Szymona Sołtysińskiego. Dziesięć minut przed końcem mógł podwyższyć prowadzenie GKS-u, lecz jego strzał ponownie został obroniony. Zaangażowany w zadania obronne drużyny.

Łukasz Wroński6 – tak grającego „Wronkę” chcielibyśmy oglądać częściej. Aktywny w ataku i przede wszystkim wspierający kolegów w defensywie – to skarb dla tej drużyny. W 20. minucie otrzymał znakomite podanie od Marcina Ryszki i mając przed sobą jedynie bramkarza, źle przyjął piłkę, którą natychmiastowo przejęli obrońcy. Jeszcze przed przerwą zmylił obrońcę i uderzył na bramkę, lecz Owczarzak bez problemu złapał piłkę. Nie miał wielu okazji, ale dobrze odnalazł się w taktyce trenera Sochy. Niestety udział w spotkaniu zakończył przedwcześnie z powodu kontuzji prawego kolana. W 66. minucie zastąpił go Mikołaj Gabor. Ponadto otrzymał czwartą żółtą kartkę w sezonie, która na pewno eliminuje go z najbliższego meczu.

Szymon Sołtysiński3 – raził nieskutecznością w niemal każdej sytuacji strzeleckiej. Pierwszą miał w 11. minucie po indywidualnej akcji Klabnika. Zamiast odegrać piłkę rozpędzonemu partnerowi, sam zdecydował się na strzał. Pretensje Martina były uzasadnione. Po chwili otrzymał podanie od Marcina Ryszki, ale na posterunku czuwał golkiper Wisły. W 56. minucie spróbował pokonać Owczarzaka uderzeniem z „przewrotki”, lecz piłka ponownie minęła bramkę gości. W 80. minucie nie zdążył dobić strzału Dawida Flaszki, a w 90. minucie mając przed sobą niemal pustą bramkę, trafił w poprzeczkę! Dużo iskier, mało ognia – tak można podsumować występ „Sołtysa” w tym meczu. W następnej kolejce nie zagra z powodu czwartej w tym sezonie żółtej kartki. Może ta przerwa dobrze mu zrobi? W końcówce zmieniony przez Adama Dobosza.

Z ławki rezerwowych weszli:

Mikołaj Gabor4 – na murawie pojawił się w 66. minucie w miejsce kontuzjowanego Łukasza Wrońskiego. Miał dwie dogodne okazje do „zamknięcia” spotkania i przypieczętowania zwycięstwa GKS-u. Niestety najpierw w 85. minucie przeniósł piłkę nad poprzeczkę, a pięć minut później jego uderzenie obronił Piotr Owczarzak. Maczał za to palce (jako jeden z wielu) przy straconej bramce. Jego pasywny powrót uniemożliwił zatrzymanie akcji wiślaków. Widząc trójkę rywali w polu karnym i osamotnionego Mateusza Gancarczyka, mając w nogach zaledwie trzydzieści minut gry, zdecydowanie mocniej powinien wspierać kolegów z defensywy.

Mateusz Kempski, Adam Dobosz – grali zbyt krótko, by ich ocenić.