Nokaut w ostatniej akcji! Wieńczące rok oceny po Ruchu

#gksnigdyniezginie
#gksnigdyniezginie

Po dwóch remisach pod wodzą Kamila Sochy, GKS wreszcie zwyciężył. Bełchatowianie nie przestraszyli się wyżej notowanego rywala, przetrzymali ataki Ruchu i sami wyprowadzili decydujący cios. Chorzowianom udało się wyrównać, lecz ostatnie słowo należało do Damiana Warneckiego, który mocnym uderzeniem tuż przy słupku zapewnił naszej drużynie komplet punktów. Zapraszamy na ostatnie ligowe oceny w tym roku.

Oceny przyznawane są w skali od 1 (najgorszy) do 10 (najlepszy):

Leonid Otczenaszenko7 – zmrożona murawa oraz śliska piłka nie ułatwiały mu pracy. Decydował się między innymi na wyrzut piłki aniżeli wykop. W pierwszej połowie miał wiele szczęścia, bowiem jego współpraca z obroną układała się dość „elektrycznie”. Wychodził jednak obroną ręką, popisując się kilkoma interwencjami, po których ręce same składały się do oklasków. Skapitulował dopiero w 81. minucie przy strzale Daniela Szczepana. Finalnie, Leon dołożył olbrzymią cegłę do tego zwycięstwa!

Mateusz Gancarczyk6 – początek spotkania miał niezwykle trudny, bowiem chorzowianie chcieli szybko objąć prowadzenie. Wespół z kolegami przetrzymał jednak ataki rywali, pomagając swoimi skutecznymi interwencjami. Nieco mniej widoczny z przodu, ale najważniejsze, że nie popełnił błędu w defensywie.

Kajetan Kunka8 – młodszy z profesorów środka obrony. Skuteczny od początku do końca spotkania na grząskiej murawie. Utrudniał pracę napastnikom rywali, dzięki czemu chorzowianie mimo osiemnastu strzałów, zdobyli tylko jedną bramkę. Znakomicie odnalazł się także pod bramką rywala w 28. minucie. Po podaniu od Martina Klabnika, przyjął piłkę klatką piersiową i podał do „Flachy”, który jednak nie trafił czysto w piłkę. Świetne zakończenie roku w wykonaniu Kajtka.

Martin Klabnik8 – każdy swój błąd naprawiał niemal natychmiastowo. W 1. minucie stracił piłkę pod własną bramką, lecz udało się oddalić zagrożenie. Dyrygował obroną i nie pozwalał na wiele Szczepanowi i Janoszce. Dał znać o sobie także w ataku. Współtworzył akcję z 28. minuty, kiedy to Dawid Flaszka nie zdołał pokonać bramkarza. Sam był bliski szczęścia w końcówce pierwszej połowy po uderzeniu z rzutu wolnego. Bramkarz Ruchu z trudem przeniósł piłkę nad poprzeczkę. Pod koniec meczu mógł zanotować asystę po zgraniu na czwarty metr do Warneckiego, lecz w ogromnym zamieszaniu pod bramką gości, młody skrzydłowy „Brunatnych” trafił jedynie w słupek.

Mateusz Szymorek6 – niższa nota, bowiem to on dał się ograć Danielowi Szczepanowi w 81. minucie, co skończyło się utratą bramki. Przyćmiewa to nieco jego kolejny dobry występ tej jesieni. „Szymor” nie podłączał się tak często do ataków, jak we wcześniejszych spotkaniach, bowiem miał wystarczająco pracy „w tyłach”. Z pewnością uprzykrzał życie napastnikom Ruchu.

Marcin Ryszka6 – nie rzucał się w oczy, ale znacząco wpłynął na losy spotkania. Wespół z Michałem Graczykiem stanowili pomost pomiędzy obroną a atakiem. W tak trudnych warunkach atmosferycznych, przewaga w środku boiska była niezwykle istotna. Na początku spotkania widoczny nieco wyżej, potem nie zapędzał się aż tak pod bramkę przeciwnika.

Michał Graczyk6 – podobnie jak w przypadku „Rychy”, trudno ocenić go za poszczególne interwencje. Jednak całokształtem swojego występu wpłynął na końcowy triumf GKS-u. Gdy był potrzebny z przodu, ruszał do ataku. Natomiast gdy trzeba było wspomóc stoperów, wypełniał zadania obronne z pozytywnym efektem.

Artur Golański6 – występ okraszony asystą przy bramce Dawida Flaszki. W 8. minucie oddał niecelny strzał na bramkę Ruchu, a wykonywane przez niego stałe fragmenty gry nie zawsze zagrażały defensywie gości. Próbował jeszcze strzelać w 35. minucie, lecz jego strzał w kierunku bramki padł łupem Jakuba Bieleckiego. Grał przez 65 minut.

Damian Warnecki9 – ocena może nieco na wyrost, ale niech będzie ona bodźcem mobilizującym Damiana do jeszcze cięższej pracy. W środku sezonu jego forma znacząco spadła, a on sam stracił miejsce w wyjściowej jedenastce. Jednak ostatnią akcją meczu pokazał, że jego gra może być wiosną niezwykle istotna. Zanim doprowadził do ekstazy na trybunach, przyjął piłkę na połowie rywala, pomknął w kierunku bramki i silnym uderzeniem przy słupku pokonał Jakuba Bieleckiego, zamykając rok w najlepszy możliwy sposób. W trakcie spotkania nieco w cieniu, lecz zanotował kilka ciekawych rajdów przy linii bocznej. W końcówce trafił także w słupek, lecz to niepowodzenie powetował po chwili strzelonym golem.

Łukasz Wroński6 – powrócił do składu po tym, jak był zmuszony pauzować za nadmiar żółtych kartek. Potrafił namieszać w linii obronnej gości, ale i kompletnie skiksować. W 25. minucie dostał mocne podanie na dobieg od Artura Golańskiego i choć była szansa dobiec do piłki, odpuścił. To po faulu na nim Martin Klabnik mógł zdobyć bramkę z rzutu wolnego. Potrafił rozruszać skrzydło i defensorzy Ruchu musieli się za nim sporo nabiegać.

Dawid Flaszka7 – w Pruszkowie próbował kilka razy, lecz futbolówka nie chciała zatrzepotać w siatce. Także w meczu z Ruchem musiał kilkukrotnie próbować, zanim wpisał się na listę strzelców. W 28. minucie w trudnej sytuacji nie trafił czysto w piłkę, a tuż po przerwie nie wykorzystał błędu Jakuba Bieleckiego, który źle przyjął piłkę. Szczęście uśmiechnęło się do „Flachy” w 61. minucie, kiedy domknął dośrodkowanie Artura Golańskiego i wyprowadził GKS na prowadzenie. Zagrał odważnie i wreszcie przełamał strzelecką niemoc. W samej końcówce zmieniony przez Rafała Kujawę.

Z ławki rezerwowych weszli:

Szymon Sołtysiński4 – pojawił się na murawie w 65. minucie. Niestety końcówka rundy w wykonaniu 21-latka udana nie była, co potwierdził w meczu z „Niebieskimi”. Pomógł kolegom w etapie bronienia, ale jego wsparcie w ataku nie było zbyt widoczne.

Rafał Kujawa – grał zbyt krótko, by ocenić jego występ.